Jak ustrzec się przed spiralą kredytową w czasach kryzysu?

  • by

Kryzys, utrata pracy lub nagłe obniżenie dochodów, to pierwszy krok do kłopotów. Wyjątkowo ciężko jest w tym momencie osobom, które były przyzwyczajone do stosunkowo wysokiego standardu życia, tym rodzinom, które dotychczas nie musiały w żaden sposób kontrolować swojego budżetu, bo po prostu zarobki pozwalały im na komfortowe życie. Niestety, to właśnie oni muszą diametralnie zmienić swoje nawyki i dostosować się do obowiązujących wymogów. Tylko jak to zrobić?

Spirala długów

Pierwszy krok, z którego chętnie korzystają ci, którym dochody nagle spadły, to sięgniecie po pożyczkę. Stosunkowo łatwo jest ja uzyskać, zwłaszcza jeśli nasze dochody uległy zmianie z miesiąca na miesiąc. Banki weryfikują dokumenty z ostatnich okresów, gdy nasz wpływy były stosunkowo wysokie, nie ma więc problemu sięgnięcia po atrakcyjną pożyczkę. Bierzemy wiec kredyt i żyjemy tak, jak dotychczas, tyle tylko, że nie za swoje pieniądze. W kolejnym miesiącu, gdy trzeba spłacać raty, nasza sytuacja staje się nieco trudniejsza. Na tym etapie, wydaje nam się, że mamy szczęście, bo równie proste jest skorzystanie z oferty firmy pożyczkowej. Chwilówką łatamy więc dziurę w budżecie. Tyle tylko, że po kilku miesiącach tej pieniężnej żonglerki, zaczynamy dostrzegać, że naprawdę nie mamy już od kogo pożyczać i nasza sytuacja staje się tragiczna. Długi rosną, pieniędzy nie ma i naprawdę nie wiemy co robić.

Jak się wyplątać ze spirali zadłużenia?

Podstawa to opracowanie skrupulatnego budżetu domowego. To naprawdę nic skomplikowanego. Po jednej stronie zwykłej kartki wystarczy spisać wszelkie dochody gospodarstwa domowego, a po drugiej koszty stałe: czynsze, opłaty z tytułu najmu, abonamenty i opłaty za usługi. Już w tym momencie należy szukać oszczędności. Z wielu umów można zrezygnować lub negocjować kwoty za dostawy usług. Kolejny krok to obliczenie wszelkich rat. Jeśli kwota opłat z tytułu spłaty kredytu nie przekracza 40% domowego budżetu, nie ma jeszcze mowy o tragedii. Zdecydowanie gorzej, gdy kwota jest wyższa i po prostu brakuje nam pieniędzy na bieżące utrzymanie. Jedynym ratunkiem jest wówczas pozbycie się zadłużenia w sposób jak najszybszy.

Kredyt konsolidacyjny czy wakacje kredytowe?

Jeśli widzimy, że nie jesteśmy w stanie obsługiwać na bieżąco swoich zobowiązań, możemy pomyśleć o kredycie konsolidacyjnym lub wakacjach kredytowych. Wakacje kredytowe to nic innego jak zawieszenie spłaty rat na ściśle ustalony z bankiem okres: od trzech do sześciu miesięcy. To dobre rozwiązanie dla optymistów, którzy mają w dodatku szansę, że kryzys to w ich przypadku sytuacja przejściowa. Z kolei ci, którzy nie mają szans, na szybką zmianę swojej sytuacji powinni raczej przemyśleć konsolidację kredytów. Zdecydowanie wydłuży się okres kredytowania, zmianie ulegnie (niestety zapewne na niekorzyść) suma spłaconych odsetek i prowizji bankowych, ale za to rata zdecydowanie się zmniejszy. Może to usprawnić spłacanie kredytu, zwłaszcza jeśli zadbamy o to, aby w umowie znalazły się zapisy o możliwości wcześniejszej spłaty kredytu. Nic, nawet kryzys, nie trwa przecież wiecznie, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *